Bloger, czy blogger - jeden i drugi jeśli jest katolikiem i wierzy w obcowanie świętych – potrzebuje patrona, szczególnie w czasach, które zaczynają być nieciekawe i dla „szermierzy słowa” mogą okazać się niebezpieczne ( pobicie dziennikarza Stróżyka i aresztowanie pana Wesołka – to obraz ostatnich dni) . Kierowcy mają św. Krzysztofa, rolnicy św. Izydora Oracza, lekarze św Łukasza, dziennikarze św. Franciszka Salezego, i nawet politycy mają św. Tomasza Morusa i Joannę d'Arc.
A blogerzy? Ponoć oficjalnym naszym patronem jest św. Izydor ( 560 – 636), pochodzący z katolickiej nobliwej rodziny ( bracia również dostąpili zaszczytu sprawowania urzędu biskupiego, a siostra była mniszką) biskup Sevilli i doktor kościoła (uprasza się nie mylić ze św. Izydorem Oraczem – żyjącym na przełomie XII i XIII w. - choć też pochodzącym z Hiszpanii) , ostatni przedstawiciel patrystyki na Zachodzie, jeden z architektów jedności hiszpańskiego kościoła w czasach poprzedzających jeszcze apogeum saraceńskiej nawały na ibero – wizygockie rubieże. Wybitny uczony swoich czasów, autentycznie pierwszy encyklopedysta - autor 20 tomowej Etymologii – zbioru ówczesnej wiedzy: świeckiej i duchowej, a w dniu dzisiejszym traktowany jako patron internetu i promotor dobrych treści, jakie internet powinien zawierać.
Są też zwolennicy, aby za patrona blogosfery uznać św. Pawła, czy któregoś z Ewangelistów, czy to z racji ich niezwykłej twórczości pisarskiej, czy - a może przede wszystkim - natchnienia Ducha Świętego w ich dziełach.
Wszystko to niezwykle zacni patroni, którzy braci internautów przynoszą, jeśli się do nich odwołujemy, sporo łask i natchnienia, a jednocześnie ich wstawiennictwo wymaga od nas piszących, by ważyć nasze słowo ( choć to takie trudne), by nie stać się dla Pana Jezusa Sanhedrynem , Piłatem i Herodem w jednym ( „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40) ). Takoż i ja biję się w piersi, bo nie jednokroć dołożyłem się do ciężaru krzyża dźwiganego przez Pana na szczyt Golgoty.
Ale właśnie w żałobnej atmosferze Golgoty, na krętej kalwaryjskiej ścieżce znajduję postać, którą chętnie i z radością widziałbym w panteonie patronów blogosfery.
Jest nią św. Weronika. Postać wpleciona w obrzęd Drogi Krzyżowej, choć nie wymieniona w Ewangeliach. Pierwsza wzmianka o nieznanej kobiecie pojawia się w Apokryfie z V wieku pod tytułem „Dzieje Piłata”. Apokryf nazywa ją Weroniką i sugeruje, że jest to jedna z osób uleczonych przez Chrystusa (Mt 9,20), która broniła Jezusa przez Piłatem. Inne dokumenty Apokryficzne utożsamiają ją zaś z Martą z Betanii (Łk 10,38), ewentualnie z jedną z niewiast opłakujących zmierzającego na Górę Czaszki Zbawiciela( Łk 23,27). Wedla apokryficznej legendy Weronika miała cenną chustę z wizerunkiem Chrystusa przekazać papieżowi Klemensowi Rzymskiemu w 97 roku. Do dnia dzisiejszego ta niezwykła relikwia ma ponoć znajdować się gdzieś w tajemnej skrytce Bazyliki św. Piotra w Rzymie. Przez całe stulecia była św. Weronika natchnieniem dla wielu twórców: pisarzy („ Chusta Weroniki” G. von Le Fort; „ Złota Legenda” J. De Voragine), czy wybitnych malarzy (El Greco), filmowców ( choćby Kieślowski - „ Podwójne życie Weroniki”) , ostatecznie stając się jedną z centralnych postaci obrządku Drogi Krzyżowej - „Weronika ociera twarz Jezusowi” .
I choć jest już przecież patronką tkaczy, farbiarzy, czy bardziej współcześnie – fotografów może się stać ze względu na przymioty, których wszak jest uosobieniem najwłaściwszym adresatem próśb blogujących na tematy poważne.
Tak jak św. Weronika przedzierająca się przez kordon legionistów prowadzących Chrystusa dała świadectwo dobroci i człowieczeństwa przy tym wykazując się wyjątkową odwagą tak i my powinniśmy o tę szczególną odwagę zabiegać i modlić się. Odwagę w dawaniu świadectwa Prawdzie i kojeniu cierpień najsłabszych i poniewieranych. Odwagę w służbie drugim i Ojczyźnie. Bo jak słusznie powiedziano: „ Tylko odważni odnoszą zwycięstwo”. Blogowanie, może nie dla wszystkich, ale na pewno dla pewnej części z Nas to swoista misja, która potrzebuje męstwa w mówieniu prawdy, nazywaniu rzeczy po imieniu i przeciwstawianiu się niegodziwościom.
Podobnie jak postać św. Weroniki obraz Chrystusa zabrała ze sobą w dalsze życie, także my prości blogerzy, winniśmy ze wszystkich sił starać się oddać obraz rzeczywistości, faktycznych cierpień, ale i pisać o autentycznie wzniosłych wartościach. Tylko chustę zamieniając na stronę przeglądarki internetowej. A wszystko po to, aby podobnie jak dwa tysiące lat temu poświęcono, dla pewnych chwilowych celów politycznych Sanhedrynu i Kajfasza życie Jezusa z Nazaretu, nie rozumiejąc zupełnie prawd , które głosił i ich wielkości, również dziś, daleko zarówno w czasie, jak i przestrzeni od tamtych wydarzeń, ta sama motywacja, ten sam upór i logika polityczna poświęcenia Prawdy dla domniemanego pokoju, nie zatriumfowała. Bo zatriumfować nie może, o czym dobitnie świadczy historia Zbawiciela, której pamiątkę obchodzimy w tych dniach.
Święta Weroniko, módl się za nimi.
P. S. Z okazji Świąt Wielkiej Nocy, wszystkim Czytelnikom, Paniom i Panom Blogerom, oraz wszystkim osobom związanych z Salonem 24 pragnę złożyć najserdeczniejsze życzenia zdrowych, radosnych i pełnych rodzinnego ciepła Świąt Wielkanocnych. Radujmy się, bo Pan Zmartwychwstał!!
Dla tych, którzy chcą poznać św. Izydora z Sevilli:
I św. Izydora Oracza:
http://www.republika.pl/ruda_parafianin/swi/i/izydor2.htm



Ukłony