To nie jest zbieg okoliczności. Jestem pewien, że data beatyfikacji, którą świadomie zaplanowano na Święto Miłosierdzia Bożego jednocześnie zbiega się ze świętem pracy to nie dzieło przypadku. Tymczasem na Salonie24 pojawia się ankieta, w której stawia się pytanie: „Czy będziesz świętował 1 maja ze względu na:” - i tu mamy alternatywy:

  1. Święto Pracy;

  2. beatyfikację Jana Pawła II;

  3. z racji obu tych wydarzeń;

  4. będę po prostu wypoczywał;

  5. w ogóle nie będę świętował.

No i, jak zwykle, zanim pomyślałem już odznaczyłem sobie opcję 2. Błąd – błąd kardynalny. Myśląca jednostka, znająca nauczanie Jana Pawła II powinna przecież roztropnie zaznaczyć opcje numer 3. ( Jak do tej pory 2 procent jednostek myślących).

Bo co z tego, że Święto Pracy uważa się za obrzydzone przez kapłanów komunizmu i internacjonalizmu, skoro Jan Paweł II całym swym nauczaniem społecznym, całą swą postawą jako kapłan i całym swym personalizmem skierowanym wobec człowieka tworzył lub przebudowywał w Kościele Katolickim gmach teologii i filozofii pracy i jej wartości w życiu człowieka. Nie można więc znaleźć lepszego uświetnienia Święta Pracy, jak właśnie przez beatyfikację człowieka, który odcisnął takie piętno na współczesnej chrześcijańskiej nauce społecznej ( nauce dodajmy koniecznie - posługującej się jakże odmienną narracją – moje ulubione słówko – od narracji stosowanej w „krajach demokracji ludowej”), jak właśnie Karol Wojtyła i to do tego mając w pamięci obraz Chrystusa Miłosiernego.

Encykliki papieskie ( przede wszystkim LABOREM EXERCENS,SOLLICITUDO REI SOCIALIS,CENTESIMUS ANNUS) , kazania i świadectwo z życia czynią Jana Pawła II szczególnym apostołem pracy. Choć z drugiej strony w encyklice z 1987 roku SOLLICITUDO REI SOCIALIS odrzuca pogląd, że celem współczesnej katolickiej nauki społecznej  jest opracowanie jakiejś „ trzeciej drogi”, jakiegoś uniwersalnego ustroju pomiędzy kapitalizmem, a komunizmem, lecz jest nakierowanym na cele Kościoła działaniem, które poddaje ocenie obowiązujące ustroje pod kątem prawd ewangelicznych ( SOLLICITUDO REI SOCIALIS nr 41). Co więcej J. P. II zdaje się nie wierzyć w możliwość stworzenia idealnego ustroju.

Jeśli już zatrzymujemy się przy Ewangelii nie mogę pominąć na marginesie faktu, że obok uzdrowień wśród cudów Jezusa Chrystusa pojawia się np. zamiana wody w wino w Kanie Galilejskiej ( J 2, 1 - 12), czy rozmnożenie chleba i ryb ( J 6, 1 – 15), czyli obok oddania się jako pokarm ludziom, obok teologii odkupienia pojawia się także teologia redystrybucji dóbr, pokarmu - pod warunkiem przebywania we wspólnocie z Jezusem Chrystusem, we wspólnocie z Bogiem, pod warunkiem przestrzegania przykazań ( w Starym Testamencie podobny charakter ma manna z nieba zesłana Izraelitom głodującym na pustyni).

Ta wizja ewangeliczna przepełnia encykliki społeczne, także w zagadnieniach poświęconych pracy. Dlatego Ojciec Święty w LABOREM EXERCENSgłosi priorytet pracy nad kapitałem i uznaje za klucz do kwestii społecznej ( nr 3). Dlatego przeciwstawia się traktowaniu człowieka, jako narzędzia produkcji, jako kapitału, lecz zachęca do traktowania go jako sprawczego podmiotu. Buntuje się przeciwko zamykaniu człowieczeństwa tylko i wyłącznie w wymiarze ekonomicznym i materialistycznym stawiając na pierwszym miejscu wymiar duchowy i osobowy. ( nr 12, 13, 14).

Ku świadomości naszych kochanym liberałów warto też przypomnieć stanowisko Ojca Świętego wobec prawa własności: „ Tradycja chrześcijańska nigdy nie podtrzymywała tego prawa, jako absolutnej i niepodważalnej zasady. Zawsze rozumiała je natomiast w najszerszym kontekście powszechnego prawa wszystkich do korzystania z dóbr całego stworzenia: prawo osobistego posiadania jako podporządkowane prawu powszechnego używania, uniwersalnemu przeznaczeniu dóbr” ( nr 14). Stąd też pod pewnymi warunkami Jan Paweł II nie wyklucza uspołecznienia pewnych środków produkcji.

W SOLLICITUDO REI SOCIALIS opowiadając się za rozwojem gospodarki wolnorynkowej, jednocześnie przeciwstawia ideologicznemu liberalizmowi chrześcijański personalizm. Jeszcze raz opowiada się również za nieumniejszaniem , nieredukowaniem człowieczeństwa do płaszczyzny materialistycznej. Podkreśla, że prawdziwy rozwój, też ekonomiczny „nie może polegać na zwykłym gromadzeniu dóbr i możliwości korzystania w większym stopniu z dóbr i usług, jeśli osiąga się to kosztem niedorozwoju wielkich rzesz i bez należytego uwzględnienia wymiarów społecznych, kulturowych i duchowych istoty ludzkiej”( nr 9). Jan Paweł II jednocześnie wyraźnie stwierdza, że rozwój ekonomiczne staje się często przyczyną regresu społecznego: „należy koniecznie napiętnować istnienie mechanizmów ekonomicznych, finansowych i społecznych, które chociaż są kierowane wola ludzi, działają w sposób jakby automatyczny, umacniają stan bogactwa jednych i ubóstwa drugich” ( nr 16).

To nie oznacza, że Nasz Papież jest przeciwnikiem gospodarki rynkowej. Wręcz przeciwnie, wyraźnie postuluje, że prawo do inicjatywy gospodarczej, przedsiębiorczości jest twórczym pierwiastkiem , kształtującym podmiotowość obywateli i nie może być negowane. Wszak gwarancją powodzenia dobra wspólnego jest stosowanie się do zasady solidarności społecznej – zasady zdaje się fundamentalnej we współczesnym świecie.

Papież Jana Paweł II upatruje tu wielkiej roli Kościoła w pracy organicznej na rzecz ubogich , zarazem proponując przeprowadzenie niezbędnych reform w systemie międzynarodowego handlu, systemie walutowym, czy wymianie technologicznej.

W ostatniej z dogmatycznych encyklik społecznych CENTESIMUS ANNUS Ojciec Święty zaś głównie przeciwstawia sobie dwie odmiany kapitalizmu : wersję dobrą, w której wolny rynek staje się miejsce chrześcijańskiego zaangażowania i świadectwa i wersję negatywną prymitywnego, oderwanego od Chrześcijańskiej etyki liberalizmu, niszczącego człowieczeństwo.

Ale chyba dnia dzisiejszego warte jest też przypomnienie słów bezpośrednio skierowanych do nas Polaków, na Błoniach Krakowskich 18 sierpnia 2002 roku, które zdaje się, że nic nie straciły na swej aktualności, kiedy to przypominając świadectwo miłosierdzia św. Faustyny Kowalskiej, błogosławionych: Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, Jana Beyzyma, Jana Balickiego i Sancję Janinę Szymkowiak zwrócił się do Nas tymi słowy:

Bracia i siostry! Wpatrując się w postaci tych błogosławionych, pragnę przypomnieć raz jeszcze słowa, które napisałem w encyklice o Bożym miłosierdziu: �Człowiek dociera do miłosiernej miłości Boga, do Jego miłosierdzia o tyle,o ile sam przemienia się wewnętrznie w duchu podobnej miłości w stosunku do bliźnich" (n. 14). Obyśmy na tej drodze odkrywali coraz pełniej tajemnicę miłosierdzia Bożego i żyli nią na co dzień!

W obliczu współczesnych form ubóstwa, których jak wiem nie brakuje w naszym kraju, potrzebna jest dziś - jak to określiłem w liście Novo millennio ineunte - �wyobraźnia miłosierdzia" w duchu solidarności z bliźnimi, dzięki której pomoc będzie "świadectwem braterskiej wspólnoty dóbr" (por. nr 50). Niech tej "wyobraźni" nie zabraknie mieszkańcom Krakowa i całej naszej Ojczyzny. Niech wyznacza duszpasterski program Kościoła w Polsce. Niech orędzie o Bożym miłosierdziu zawsze znajduje odbicie w dziełach miłosierdzia ludzi.

Trzeba spojrzenia miłości, aby dostrzec obok siebie brata, który wraz z utratą pracy, dachu nad głową, możliwości godnego utrzymania rodziny i wykształcenia dzieci doznaje poczucia opuszczenia, zagubienia i beznadziei. Potrzeba "wyobraźni miłosierdzia", aby przyjść z pomocą dziecku zaniedbanemu duchowo i materialnie; aby nie odwracać się od chłopca czy dziewczyny, którzy zagubili się w świecie różnorakich uzależnień lub przestępstwa; aby nieść radę, pocieszenie, duchowe i moralne wsparcie tym, którzy podejmują wewnętrzną walkę ze złem. Potrzeba tej wyobraźni wszędzie tam, gdzie ludzie w potrzebie wołają do Ojca miłosierdzia: "Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj". Oby dzięki bratniej miłości tego chleba nikomu nie brakowało! "Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią" (Mt 5, 7).

9. Podczas mojej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny w 1979 roku, tu na Błoniach mówiłem, że �gdy jesteśmy mocni Duchem Boga, jesteśmy także mocni wiarą w człowieka - wiarą, nadzieją i miłością: są one nierozerwalne i jesteśmy gotowiświadczyć sprawie człowieka wobec każdego, któremu ta sprawa prawdziwie leży na sercu". Dlatego prosiłem was, �abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest 'największa', która się wyraziła przez krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu" (10 czerwca 1979).

Bracia i siostry! Dziś powtarzam to wezwanie: otwórzcie się na największy dar Boga, na Jego miłość, która przez Krzyż Chrystusa objawiła się światu jako miłość miłosierna. Dzisiaj - już w innych czasach, na progu nowego wieku i tysiąclecia - nadal bądźcie "gotowi świadczyć sprawie człowieka". Dziś z całą mocą proszę wszystkich synów i córki Kościoła, a także wszystkich ludzi dobrej woli,aby �sprawa człowieka" nie była nigdy, przenigdy odłączona od miłości Boga. Pomóżcie współczesnemu człowiekowi zaznawać miłosiernej miłości Boga! Niech w jej blasku i ciepleocala swoje człowieczeństwo!” ( źródło)

I tak oto Święto Beatyfikacji Karola Wojtyły, święto pracy i Pamiątka Miłosierdzia Bożego łączą się w jedno. Dziś serwisy wspominają o Papieżu- Robotniku beatyfikowanym w święto pracy ( http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/478572,beatyfikacja_jana_pawla_ii_watykanista_w_swieto_pracy_beatyfikacja_papieza_robotnika.html), lecz raczej niechętnie przypomną o treściach jakie głosił Karol Wojtyła o znaczeniu pracy w życiu człowieka i o gospodarce rynkowej budowanej w oparciu o zasady etyczne. Przynajmniej my o teologii pracy i człowieczeństwa w kapitalizmie pamiętajmy.

Tekst analizujący encykliki oparty na:

http://docs.google.com/viewer?a=v&q=cache:Ohp3nTP0_fAJ:www.centrumjp2.pl/download_attachment.php%3Ff%3Dpl.attachment_2b0f5q1v_0svm_00juspjg_7dfadfde85cde7d349ca89383f5173fb.pdf+jan+pawe%C5%82+ii+encykliki+spo%C5%82eczne&hl=pl&gl=pl&pid=bl&srcid=ADGEESj9QaF7XhkNBl-BIQXZhw3X_2NxhXzwx5KGSmeYV3OmL48waK3WWZ8LmmnEjZ_2c1M88S8-kuL8lXeR80kw6RUWu_zP92Dal-kxm03FFr36DalBz_Yzjd6KRdtT3GSTWsGNZ2Ki&sig=AHIEtbT5PLEJ6TdoirJ5eNQFz2iI-rRzlw